Zmarł zasłużony modelarz rakietowy Pius Zygfryd Franckiewicz

Modelarz rakietowy Pius Zygfryd Franckiewicz, fot. Miłosz Rusiecki

21 grudnia zmarł w wieku 87 lat Pius Zbigniew Franckiewicz, zasłużony modelarz rakietowy, reprezentant Aeroklubu Pomorskiego w Toruniu, reprezentant Polski w modelarstwie kosmicznym.

Urodził się 5 maja 1932 r. w Wilnie. Po wybuchu wojny i wkroczeniu do Wilna wojsk niemieckich został wraz z rodziną wywieziony do obozu pracy w Dampen, w Rzeszy. Po wyzwoleniu przez wojska sowieckie rodzina zdecydowała się na powrót w rodzinne strony. Jednak atmosfera w zorganizowanym przez wojsko transporcie repatriacyjnym skłoniła pp. Franckiewiczów do opuszczenia pociągu na pierwszym postoju na terenie Polski. W ten sposób, zupełnie przypadkowo znaleźli się w Toruniu. Później dowiedzieli się, że ich transport skończył swoją podróż nie w Wilnie, lecz w stepach Kazachstanu. Młody Zygfryd (w tym czasie „papieskie” imię Pius należało raczej ukrywać, dlatego większość ludzi znała Go pod drugim imieniem) kontynuował naukę kolejno w szkole podstawowej, w Gimnazjum Handlowym, wreszcie w Technikum Finansowym.

W latach 1952-1954 studiował na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Służbę wojskową odbywał jako fotograf Sztabu Okręgu. Obok talentów artystycznych wykazywał też zdolności techniczne, zwłaszcza w dziedzinie urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Chociaż nie miał formalnego wykształcenia inżynierskiego, ukończył wiele specjalistycznych kursów i zdobył znaczną wiedzę techniczną. Pracę zawodową rozpoczął w 1958 r. jako kierownik Dzielnicowego Domu Kultury w toruńskiej dzielnicy Podgórz. W latach 1962-1964 pracował w Aeroklubie Pomorskim jako organizator szkoleń, zawodów i pokazów. Wówczas po raz pierwszy zetknął się z bliska z lotnictwem. Ukończył kurs szybowcowy, jednak Jego pasją stało się modelarstwo kosmiczne, którego jednym z bardziej prężnych ośrodków był wówczas Toruń.


Lubił eksperymentować, wg samego p. Zygfryda to do niego właśnie należały pierwsze w Polsce: lot rakietoplanu (szybowca startującego dzięki silniczkom rakietowym) oraz rakiety dwustopniowej. Na zakończenie corocznych zawodów modeli kosmicznych o Memoriał Jurija Gagarina demonstrował rakietowe ciekawostki. Na jego sygnał startowała np. wieża linii wysokiego napięcia, wielostopniowy międzyplanetarny prom kosmiczny rodem z filmów SF, czy słynne UFO. Był to niezwykły model, w którym siłę nośną wytwarzały łopatki wirnika, a ruch obrotowy był uzyskiwany dzięki rozmieszczonym na obwodzie i pracującym w poziomie silniczkom rakietowym. Stosunkowo szybko zaczął reprezentować Aeroklub Pomorski w zawodach różnych szczebli i to z poważnymi sukcesami. Pod koniec lat 60. i w latach 70. dziesięciokrotnie zdobywał tytuł Wicemistrza Polski i czterokrotnie Mistrza Polski w różnych kategoriach FAI modeli kosmicznych.


Zasłynął zwłaszcza makietami kategorii S7. Jego piękne modele amerykańskich rakiet nośnych z rodziny „Saturn” (program Apollo) budziły podziw nawet wśród zawodników z USA. Do modelarskiej anegdoty przeszło spotkanie z pewnym Amerykaninem, który wyjątkowo długo i dociekliwie pytał o źródła, z których polski kolega czerpał wiedzę o wyglądzie rakiety. Nie mógł uwierzyć, że wszystko to były informacje oficjalne, zdobyte legalną drogą. Pamiętajmy, że nie było wówczas Internetu, a korespondencja z instytucjami z USA od razu budziła podejrzenia rodzimych służb specjalnych. Promował też osiągnięcia polskiej techniki, budując modele rakiet rodziny „Meteor”.


Apogeum modelarskiego sukcesu były dla p. Franckiewicza Mistrzostwa Świata Modeli Kosmicznych FAI w czechosłowackiej Dubnicy we wrześniu 1974 r. Były one w ogóle szczęśliwe dla polskiej reprezentacji, która mimo ograniczonego z oszczędności składu i konieczności zakupu silniczków modelarskich z własnych oszczędności, wróciła z sześcioma medalami, w tym z potrójnym złotem. Sam p. Franckiewicz został indywidualnym Mistrzem Świata w kategorii rakiet czasowych ze spadochronem S3 i zespołowo w rakietach wysokościowych S5 (wspólnie z Tadeuszem Kokoszewskim z Aeroklubu Bydgoskiego i Henrykiem Mellerem z Aeroklubu Pomorskiego).


Na co dzień Mistrz pracował w Instytucie Technologii Elektronowej, a po jego likwidacji w 1975 r. założył własną firmę produkującą osprzęt elektryczny i elektroniczny. Jako doświadczony modelarz szkolił też młodzież. Kiedy na początku lat 90. wydawało się, że modelarskie sukcesy p. Zygfryda pójdą w zapomnienie, zaproponowano Mu stanowisko instruktora w modelarni rozpoczynającej działalność w Stowarzyszeniu Opieki nad Dziećmi Opuszczonymi „Oratorium” przy parafii św. Michała Archanioła. Bydgoskie Przedmieście było dzielnicą trudną, z dużą społecznością dzieci „podwórkowo-ulicznych”. Oratorium zaproponowało im nie tylko pomoc w odrabianiu lekcji i miejsce, gdzie mogą doczekać powrotu rodziców z pracy, ale także różne zajęcia hobbystyczne – od tańca, gotowania  i plastyki po muzykowanie i sporty zespołowe. Modelarnia znakomicie wpisała się w ten projekt, a pan Zygfryd prowadził ją przez blisko 20 lat, ucząc dzieci budowy modeli balonów, latawców, szybowców halowych, samolotów i oczywiście swoich ulubionych rakiet. Dzieci z Oratorium odnosiły sukcesy nawet w skali ogólnopolskiej, jak np. w zawodach modeli balonów na ogrzane powietrze.


Modelarstwo nie było jedyną pasją p. Franckiewicza. Uprawiał także i to z sukcesami kolarstwo, amatorsko rajdy samochodowe, był żeglarzem, kajakarzem, turystą (autostopem objechał niemal całą Europę, włącznie ze Skandynawią) i fotografem. Kawał Polski zwiedził na własnoręcznie skonstruowanym skuterze.


Odznaczony złotym medalem „Za wybitne osiągnięcia sportowe”, odznaką Mistrza Sportu  i Złotą Odznaką Modelarską z 3 diamentami. Dwukrotnie wyróżniony w prestiżowym plebiscycie ludzi lotnictwa i redakcji „Skrzydlatej Polski” „Błękitne Skrzydła”. Członek honorowy Aeroklubu Pomorskiego i Automobilklubu Toruńskiego.

Dla mnie prywatnie był niezwykłym sąsiadem, budzącym zaciekawienie i podziw, jednym z moich najwcześniejszych lotniczych mentorów jeszcze w dzieciństwie.


Uroczystości pogrzebowe odbędą się we wtorek 29 grudnia 2020 r. Rozpocznie je msza święta w Kościele Św. Michała Archanioła przy ul. Rybaki w Toruniu. Pogrzeb na cmentarzu w Toruniu-Podgórzu.


Opracował Miłosz Rusiecki na podstawie materiałów ze zbiorów rodziny p. Franckiewicza oraz ze zbiorów własnych.

Zdjęcia: 007-008A – Pius Zygfryd Franckiewicz ze swoim „flagowym” modelem Saturna V. Zdj. 009 – dekoracja złotego medalisty podczas Mistrzostw Świata w Dubnicy, wrzesień 1974 r. Zdj. 010 – zbiór wycinków prasowych o sukcesach polskiej reprezentacji w modelarstwie kosmicznym w 1974 r. (zdjęcia ze zbiorów Lecha Podgórskiego i Piusa Zygfryda Franckiewicza)

Pozostałe zdjęcia – obchody półwiecza pracy modelarskiej p. Zygfryda Franckiewicza w kwietniu 2010 r. w Oratorium. Wspólnie z wychowankami z modelarni zademonstrował wówczas loty modeli balonów, rakiet, a także swoje słynne UFO (opisane wyżej). Następnie na uroczystym spotkaniu otrzymał godność honorowego członka Aeroklubu Pomorskiego. Na jednym ze zdjęć widoczny jest jeden z Jego słynnych „Saturnów”, których łącznie powstało osiem. zdj. autorstwa Miłosza Rusieckiego

 
 

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus