Cellffast Flying Team: Formacja Akrobacyjna na pokaz - wywiad

Zespoł Akrobacyjny Cellffast Flying Team, fot. źródło: Tomasz Buszewski

O działalności Formacji Akrobacyjnej Cellfast Flying Team, jej obecnym składzie, wykorzystywanych samolotach, a także samych pokazach, opowiada Komentator, Tomasz Buszewski.

Obecny skład formacji Cellffast Flying Team:

Lider: Mieczysław Machnik
Prawoskrzydłowy: Daniel Dębosz
Lewoskrzydłowy: Arek Nowak
Zamykający: Kuba Śliwiński
Komentator: Tomek Buszewski

Dlapilota.pl: Formacja Cellfast Flying Team jest obecna na polskim niebie już od wielu lat, dzięki czemu stała się stałą atrakcją wielu pikników i imprez lotniczych. Jej rozwój i bieżącą działalność finansuje sponsor, którym jest firma Cellfast. Jak doszło do powstania Zespołu?

Tomasz Buszewski:
Trochę z przypadku ale przede wszystkim z chęci do latania - także pokazowego. Rozpoczęliśmy wspólną przygodę w 2014 roku na lotnisku w Krośnie. Pomyśleliśmy, że dobrze będzie kultywować krośnieńską tradycję latania w szyku. Wszystko zagrało jak powinno. Trzech pilotów,  samoloty, do tego sponsor - firma Cellfast w Twoim ogrodzie przyjęła nas pod swoje skrzydła i dzisiaj jesteśmy tu gdzie jesteśmy.


Dlapilota.pl: Obecnie latacie w składzie trzyosobowym, ale macie pięć samolotów. Czy są pomysły na powiększenie składu?

TB:
Teraz trenujemy we czterech.

Z Liderem Formacji Mieczysławem Machnikiem  nabraliśmy doświadczenia i "wlataliśmy" się w swój program pokazowy. Od pewnego czasu lata z nami, jako zamykający, Kuba Śliwiński. Bez zmian na skrzydłach: z lewej strony Arek Nowak i z prawej Daniel Dębosz

Dlapilota.pl: Wykonując loty w szyku musicie posiadać odpowiednie doświadczenie. Z pewnością o wiele większe niż tylko umiejętności zdobyte w ramach PPL(A)...

TB:
"Polatać trochę" po PPL-ce i zrobić szyki - to stanowczo za mało. Latanie w formacji to inna specyfika tego rzemiosła. Jasne, każdy w Formacji to indywiduum, ale podczas pokazu stanowimy monolit. Jak to celnie ujął nasz Lider: "Cztery samoloty jeden organizm".

Każdy może przyjechać do Szkoły Doskonalenia Lotnictwa Górskiego im. Pilotów Krośnieńskich  w Krośnie i zobaczyć jak to jest z lataniem w szyku. 45 godzin to na pewno za mało, żeby latać w jakimkolwiek zespole. Do tego musimy tego kogoś poznać, zaufać... Formacja to pewnego rodzaju filozofia życia - nasza dyżurna dewiza to znane już w Polsce: #trzalatać


Dlapilota.pl: Cellfast Flying Team wciąż wykorzystuje samoloty Morane Rallye, ale w różnych wersjach i o różnej mocy silników. Czy nie sprawia to kłopotów podczas wspólnych manewrów?

TB:
Mamy w sumie 5 samolotów do wykorzystania. Nasz program był wymyślony w taki sposób aby nikomu mocy nie zabrakło.  Kiedyś lecieliśmy w szyku z samolotem Bronco na pokazach w Depułtyczach Królewskich. Parametry były pod czerwonym polem i... daliśmy radę, samoloty też.

Lubimy Morane`y - już poznaliśmy te samoloty na wskroś. Dobrze nam w nich. Publiczność wie, że nie jesteśmy grupą akrobacyjną, a jeżeli nie wie... opowie o tym z ziemi nasz komentator.

Dlapilota.pl: Zwykle samoloty akrobacyjne są w jakiś specjalnie zmodyfikowane. Czy podobnie jest w Waszym konstrukcjami?

TB:
Tylko instalacja dymna.


Dlapilota.pl: Poziom Waszych umiejętności wymaga regularnych treningów. Każdy ma swoje obowiązki zawodowe, więc chyna niełatwo to zgrać...

TB:
Trenujemy w naszej bazie w Krośnie - we wspomnianej już Szkole Doskonalenia Lotnictwa Górskiego im. Pilotów Krośnieńskich  w Krośnie. Jest tam wspaniały nowoczesny hangar i takoż doskonałe zaplecze techniczno-socjalne.

Staramy się trenować 2-3 razy w tygodniu. Mówię: staramy bo chory czas pandemii  Sars Cov2 wszystkim utrudnił życie. Nam również. Dzięki mocno familiarnej atmosferze w naszej paczce trzymamy się dzielnie i czekamy na lepszy czas na pokazy. Dzięki naszemu sponsorowi Cellfast w Twoim ogrodzie  - w przyszłość patrzymy ze spokojem.


Dlapilota.pl: Pokaz w powietrzu to także wcześniejsze szczegółowe przygotowania sprzętu i samego programu. Jak to wygląda z punktu widzenia pilota?

TB:
Tradycyjnie walk-around wokół samolotów, uzupełnienie "parafiny" w wytwornicy dymów,  "latamy pieszo" na Ziemi. Przed pokazem robimy sobie szybką odprawę całym zespołem. Uczestniczy w niej również nasz komentator - musi wiedzieć co może się skrócić lub wydłużyć w programie

Potem do samolotów i kołujemy do progu pasa, zajmujemy pozycje. Kciuki w górę i Mieczysław Machnik daje sygnał do startu. Startujemy formacją i lądujemy formacją - oczywiście lotnisko na jakim latamy determinuje nasze starty i lądowania (nie wszędzie można wystartować czwórką samolotów)

Dlapilota.pl: Które manewry zwykle prezentujecie publiczności, a które są Waszym znakiem rozpoznawczym?

TB:
Jordan - czyli rozejście jordańskie to nasz znak wodny. Teraz w cztery samoloty smakuje jeszcze lepiej.


Dlapilota.pl: Czy są elementy pilotażu, których na tych samolotach ze względów bezpieczeństwa unikacie?

TB:
Nie zrobimy pętli, chyba (śmiech) i akrobacji lustrzanej :-)

Dlapilota.pl: Większość występów przebiega bezproblemowo, ale są też takie, które zapadają w pamięć. Który z dotychczasowych pokazów był najtrudniejszy i dlaczego?

TB:
Nasz monstrualny, wręcz, szyk z trzema Antonowami 2, Formacją 3AT3....w Stalowej Woli. To była największa formacja lotnicza w Polsce.  Wrócilismy po tym locie zmęczeni i spoceni...ale doświadczenie niesamowite!  Było trudno ale z Ziemi wyglądało to imponująco ...



Dlapilota.pl: Dziękujemy za rozmowę.

TB:
Dziękuję.

Foto: Krzysztof Niewiadomski, Filip Modrzejewski, Tomasz Szmelter, Tomek Buszewski

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus