Skip to main content
Źródło artykułu

Aerosploty coraz bliżej

Aerosploty to wyjątkowe widowisko lotnicze, które na jeden dzień (2 maja) zamieni niebo nad Bielskiem-Białą w scenę pełną emocji, dźwięku silników i spektakularnych pokazów w powietrzu z muzyką i pirotechniką. To wszystko z wyjątkowej okazji, jaką jest 80-lecie Szybowcowych Zakładów Doświadczalnych oraz 90-lecie Lotniska Aleksandrowice.

To wydarzenie łączy pokolenia – dla jednych będzie powrotem do wspomnień i historii miejsca, dla innych pierwszym spotkaniem z magią lotnictwa. Kulminacją dnia będzie wieczorne widowisko z efektami świetlnymi i muzyką na żywo, które rozświetli lotnisko i stworzy niepowtarzalną atmosferę.

Absolutną gwiazdą pokazów wieczorno-nocnych będzie Flying Dragons Team, który da niesamowity pokaz z wykorzystaniem pokaźnej ilości pirotechniki. Zespół tworzą bardzo doświadczeni piloci, którzy mają na koncie pokazy na całym świecie i wiele mistrzowskich osiągnięć. Brali udział w największych imprezach lotniczych w Polsce, Belgii, Szwecji, Słowacji, Katarze, Arabii Saudyjskiej czy Portugalii, a w tym roku na majówkę przylecą do Bielsko-Białej.

Popularne "Smoki" latają w kilkuosobowej formacji, prezentując kunszt wykonywania skomplikowanych figur motoparalotniowych, zsynchronizowanych z muzyką, światłem i pirotechniką. To show wyjątkowe, pełne niespodzianek i ognia, które z pewnością zapamiętacie na długo.

Na pokazy przyleci jeden z najlepszych zespołów akrobacyjnych w Europie! Fantastyczna czeska grupa The Flying Bulls - aerobatics team. Historia zespołu sięga 1958 roku kiedy kilku czeskich akrobatów postanowiło połączyć siły i zaczęło prezentować swój kunszt przed publicznością. Przez dekady piloci przekazywali dziedzictwo latania akrobacyjnego kolejnym pokoleniom lotników, a ich team działał pod kilkoma nazwami: Box Trener, Unimax Devils i Sky Box. Wreszcie w 2000 roku grupa trafiła pod skrzydła Red Bull i rozpoczęła nowy rozdział swojej historii - od tamtej pory znamy ich jako The Flying Bulls Aerobatics Team.

Piloci latają na czterech samolotach akrobacyjnych XtremeAir XA-42. Ich pokazy są zachwycające, przede wszystkim jest wrażenie, że grupa stanowi jeden organizm. Cztery samoloty wykonują razem pętle, beczki, loty odwrócone oraz figury na ujemnych przeciążeniach i to jest absolutny światowy top. Oczywiście możecie się także spodziewać efektownych mijanek i rozejść. The Flying Bulls wiedzą, jak rozgrzać widownię.

Fanom lotnictwa zaprezentuje się też jeden z najbardziej znanych polskich pilotów akrobacyjnych - Artur Kielak FULL FORCE Aerobatics. Artur Kielak to człowiek-orkiestra. Ma na swoim koncie wiele mistrzowskich medali w akrobacji, lata m.in. pasażerskimi Dreamlinerami, bierze udział w pokazach lotniczych w całej Europie i w Ameryce oraz jest pilotem śmigłowców i szybkich odrzutowców. Do tego zasłynął przelotami pod mostami, a jego styl latania jest niepowtarzalny.

Kiedy na niebie pojawia się sylwetka samolotu GB1, każdy od razu wie, że leci nim Artur Kielak. FULL FORCE to jego znak rozpoznawczy, dodatkowo Artur lata do ciężkiej muzyki rockowej, która idealnie pasuje do jego pokazów. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że jest to jeden z najlepszych pilotów akrobacyjnych na świecie i przynosi dumę polskiemu lotnictwu.

Klasyczna formacja czterech samolotów Zlin zaprezentuje się na Aerosploty 2 maja. Czeski Follow Me Teamm lata na trzech samolotach Zlin Z-226MS i jednym Zlinie Z-326MF, prezentując kunszt latania zespołowego. Historia tych Zlínów zaczyna się w Otrokovicach w latach 50. i pokazuje, jak bardzo te maszyny potrafiły się zmieniać przez dekady. Pierwszy z nich, Z-226 o numerze 103, znany jako „Kanar”, zaczynał jako wersja treningowa, ale szybko uznano go za przestarzały. Został rozebrany i częściowo „rozkradziony” na inne samoloty, by dopiero w 1998 roku przejść niemal całkowitą odbudowę w firmie Zlin-Avion. Co ciekawe, w trakcie kolejnych modernizacji otrzymał mocniejszy silnik i metalowe śmigło, dzięki czemu mógł latać w formacji z nowocześniejszymi maszynami i osiągać ok. 240 km/h - imponujące jak na konstrukcję z lat 50.

Drugi samolot, OK-MPR (Z-226MS), ma równie barwną historię. Służył w aeroklubach, zmieniał malowanie (od srebrnego, przez pomarańczowe), aż w końcu został wycofany i… trafił do muzeum w Brnie, gdzie przez lata niszczał na dziedzińcu obok myśliwca MiG-19. Na szczęście w 2005 roku wrócił do życia po gruntownej renowacji - i to w efektownym stylu, z lakierem inspirowanym Alfa Romeo i czerwonymi szachownicami. Trzeci Z-226 (OK-LPR) również przeszedł podobną drogę: od szybowcowego „woła roboczego” do nowoczesnej, odrestaurowanej maszyny, która powróciła na niebo w 2009 roku.

Najbardziej międzynarodową historię ma jednak Z-326MF (OK-SEN). Po wyprodukowaniu w 1963 roku trafił do Francji jako samolot szkolny (Chartres), a po ponad 25 latach wrócił do Czech… w częściach. Po odbudowie stał się unikalną wersją z metalowym śmigłem i zmodyfikowanym środkiem ciężkości. Co ciekawe, mimo kilku „bliskich spotkań z ziemią”, nadal lata i brał udział nawet w rajdach alpejskich, m.in. w Samedan. Wszystkie te historie pokazują jedno: zamiast skończyć w muzeum, te samoloty dostały drugie (a czasem trzecie) życie i wciąż zachwycają zarówno laików, jak i ekspertów.

Podczas pokazów będzie można zobaczyć ikonę lotnictwa - Piper Cub. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych lekkich samolotów w historii lotnictwa, a jego początki sięgają lat 30. XX wieku. Co ciekawe, pierwotnie był projektowany jako tani i prosty samolot szkoleniowy, który miał umożliwić jak największej liczbie ludzi naukę latania. Dzięki swojej lekkiej konstrukcji i niewielkiej mocy silnika, Piper Cub mógł startować i lądować na bardzo krótkich odcinkach, co sprawiało, że nadawał się nawet na prowizoryczne lotniska, takie jak łąki czy pola. Podczas II wojny światowej samolot ten odegrał zaskakująco ważną rolę. W wersji wojskowej, znanej jako L-4 Grasshopper, był wykorzystywany do rozpoznania, obserwacji artyleryjskiej oraz łączności. Piloci latali nim bardzo nisko i powoli, co pozwalało dokładnie obserwować ruchy wroga, ale jednocześnie czyniło ich łatwym celem. Mimo to maszyna była ceniona za swoją niezawodność i zdolność do operowania w trudnych warunkach.

Samolot ten do dziś jest używany przez pasjonatów na całym świecie zarówno do rekreacyjnych lotów, jak i szkolenia. Dzięki swojej prostocie konstrukcji wielu właścicieli samodzielnie zajmuje się jego konserwacją, a nawet budową replik, co pokazuje, jak ogromny wpływ ten niewielki samolot wywarł na kulturę lotniczą.

Organizatorzy nie wyobrażają sobie pokazów lotniczych bez skoczków spadochronowych. Aeroklub Bielsko-Bialski posiada jedną z bardziej aktywnych sekcji spadochronowych w Polsce, która zajmuje się zarówno szkoleniem, jak i udziałem w pokazach lotniczych. Skoki spadochronowe wykonywane przez doświadczonych skoczków obejmują różne dyscypliny, takie jak celność lądowania, formacje zespołowe czy freestyle, my natomiast zobaczymy, jak pięknie można się zaprezentować w locie na otwartych czaszach.

Skoczkowie mogą tworzyć w powietrzu układy formacyjne, które wymagają idealnego wyczucia czasu i precyzyjnej kontroli ciała w locie swobodnym. Moment otwarcia spadochronów oraz zejście do lądowania są zsynchronizowane tak, aby stworzyć atrakcyjne widowisko. Pamiętajcie, że skoczkowie nie mają drugiego podejścia, tu wszystko musi udać się za pierwszym razem.

Podczas widowiskowych pokazów nocnych zobaczymy niesamowite Ogniste Motolotnie. Pokazy z udziałem motolotni należą do najbardziej efektownych atrakcji imprez lotniczych. Motolotnie, dzięki swojej niskiej prędkości i dużej zwrotności, idealnie nadają się do tworzenia precyzyjnych formacji w powietrzu, które w połączeniu z całą furą pirotechniki wyglądają na niebie bajecznie.

Podczas pokazu piloci wykonują zsynchronizowane przeloty, którym towarzyszą efekty świetlne i „ogniste” ślady. Mamy oczywiście na myśli pirotechnikę. Ogniste Motolotnie zachwycają kreatywnością i doświadczeniem, dodatkowo zawsze mają rewelacyjnie dobraną muzykę do pokazu. Możecie być pewni, że to będzie show, jakiego nie zapomnicie.

Prosto ze Szwecji przyleci do Bielska-Białej Johan Gustafsson, uznany szwedzki pilot szybowcowy, który zasłynął osiągnięciami sportowymi i widowiskowymi pokazami lotniczymi. Reprezentuje on skandynawską szkołę szybownictwa, znaną z precyzji i doskonałego wykorzystania warunków atmosferycznych. Absolutny maestro z tytułami mistrza świata na koncie lata na Bielsko-Bialskim szybowcu SZD-59 Acro.

W pokazach lotniczych Johan Gustafsson wyróżnia się szczególnie dzięki lotom nocnym z wykorzystaniem pirotechniki, które należą do najbardziej wymagających aktywności lotniczych. Szybowce nie posiadają własnego napędu, dlatego pilot musi perfekcyjnie planować każdą figurę, bazując wyłącznie na energii wysokości i prądach powietrznych. Mimo ciemności nie stracicie Johana z oczu, będzie cały czas odpalał tyle pirotechniki, że z pewnością będziecie widzieć, gdzie się znajduje.

Latająca historia zawita do Bielska-Białej. Na niebie zobaczycie samolot Bücker Bü 131 Jungmann czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych samolotów szkolnych okresu międzywojennego. Został zaprojektowany w 1933 roku dla niemieckiej firmy Bücker Flugzeugbau. Maszyna była dwupłatowcem o drewniano-metalowej konstrukcji i charakteryzowała się wyjątkową zwrotnością oraz stabilnością w locie, co czyniło ją idealnym samolotem do nauki pilotażu. Co ciekawe, mimo że była przeznaczona głównie do szkolenia podstawowego, jej właściwości pozwalały również na wykonywanie zaawansowanej akrobacji.

Jedną z ciekawostek jest fakt, że Jungmann był produkowany nie tylko w Niemczech, ale także na licencji w kilku krajach, m.in. w Hiszpanii i Szwajcarii. Hiszpańska wersja, budowana przez CASA, pozostawała w użyciu jeszcze długo po II wojnie światowej. Samolot napędzany był zazwyczaj silnikiem Hirth HM 60 lub jego późniejszymi wariantami, co zapewniało mu stosunkowo niewielką prędkość maksymalną, ale bardzo dobre właściwości pilotażowe. Dzięki temu wielu pilotów Luftwaffe rozpoczynało właśnie na nim swoją karierę lotniczą.

Po zakończeniu wojny Bücker Bü 131 Jungmann nie zniknął z nieba. Wręcz przeciwnie, stał się popularny wśród cywilnych pilotów i entuzjastów lotnictwa historycznego. Do dziś wiele egzemplarzy pozostaje w stanie lotnym i bierze udział w pokazach lotniczych na całym świecie. Jedną z tych maszyn zobaczycie 2 maja na lotnisku Aeroklub Bielsko-Bialski Aleksandrowice!

Wejściówki na wydarzenie dostępne są na stronie: https://tobilet.pl/aerosploty-2026.html

Źródło artykułu

Nasze strony