Przygotowałeś samolot do lotu?

Odladzanie środkami firmy Aero-Sense

Tekst ten dedykowany jest tym wszystkim, którzy oszczędność czasu cenią bardziej niż bezpieczeństwo własne i swoich pasażerów. Przygotowanie naziemne to szereg czynności, podczas których często zapominamy o rzeczach ważnych. W wielu przypadkach to one decydują o tym czy planowany lot będzie dla nas źródłem przyjemności czy stresu. Przygotowanie techniczne jest bardzo istotne ale prawdziwą zmorą pilotów jest lód.

Można jednak temu zapobiec włączając do listy czynności odladzanie. To bardzo ważny element przygotowania przedlotowego, ale często nasza wiedza sprowadza się tylko do stwierdzenia, że jest on ważny. Pod względem klimatu być może daleko nam do Alaski, ale doświadczenia pokazują, że oblodzenie może wystąpić właściwie w każdych warunkach, zarówno zimą jaki i latem. Oczywiście jeśli nasz statek nie jest dopuszczony do lotu w znanych warunkach oblodzenia rozsądek mówi, żeby się w powietrze nie pchać.

Co innego jeśli pogoda jest OK a zaparkowany przed hangarem samolot przyozdobiony jest grubą warstwą lodowej szadzi. Zastosowanie odpowiednich środków (mechanicznych i chemicznych) pozwoli na bezpieczne wykonanie startu i lotu.

Typowym zimowym problemem jest przechłodzone paliwo w zbiornikach, które w warunkach chwilowego postoju na odwiedzanym lotnisku ściąga na płatowiec nalot szronu. Innym cichym zabójcą jest drobna mżawka, która pięknie przylepia się do wychłodzonego płatowca wnikając w mechanizmy powierzchni sterowych - przyozdabiając nasz statek śmiertelnym lakierem. Zjawisko takie występuje nawet w dodatniej temperaturze powietrza. Usunięcie takiego "wroga" zwykłą szczotką nic nie da, gdy deszcz dalej siąpi. Na "naszych" lotniskach próżno jednak szukać profesjonalnych urządzeń do odladzania oraz płynów. Coś takiego po prostu trzeba mieć ze sobą "na wszelki wypadek".

W deficycie czasu często o tym zapominamy albo nie chcemy pamiętać, a warto. Pewne okoliczności wskazują na możliwość wystąpienia takiego zjawiska, lecz często szczególnie wśród niedoświadczonych pilotów powoduje ono element zaskoczenia. Latanie w często zmiennych i trudnych warunkach pogodowych wymusza na dużych przewoźnikach ograniczenie tego zagrożenia do minimum. W lotnictwie ogólnym bywa z tym różnie.

Narastający lód powoduje podczas lotu znaczny wzrost oporu czołowego, ujemnie wpływa na pracę silników, a także zmniejsza sterowność stateczność i samolotu. W największym stopniu odkłada się on na powierzchniach nośnych, co bardzo niekorzystnie wpływa na ich własności aerodynamiczne, wywołując wzrost oporu, zwiększenie masy samolotu, spadek współczynnika siły nośnej, a co za tym idzie wzrost prędkości przeciągnięcia.

Na ziemi
Na ziemi stosuje się najczęściej odladzanie poprzez polewanie powierzchni samolotu
przeważnie (podgrzewanym) wodnym roztworem glikolu. Takie odladzanie odbywa się w procesie jedno- lub dwustopniowym. Proces jednostopniowy służący usunięciu zanieczyszczeń, wykonywany jest podczas ładnej pogody albo w sytuacjach gdy samoloty nie są wystawione na działanie śniegu lub marznących opadów atmosferycznych. Przy gorszej pogodzie stosuje się proces dwustopniowy.

Pierwszym etapem w procesie odladzania przy użyciu płynu jest usuniecie z powierzchni skrzydeł i kadłuba niepożądanego śniegu i lodu. Drugi etap ma na celu zabezpieczenie powierzchni przed formowaniem się na powierzchniach samolotu warstwy
lodu i śniegu.

Od kilku lat stosuje się odladzanie powierzchni samolotów za pomocą promienników podczerwieni. Dotychczas promienniki podczerwieni z powodzeniem stosowane były na lotniskach w Stanach Zjednoczonych, od kilku lat również na lotniskach europejskich. Polega ono na odladzaniu samolotu w służącym do tego celu hangarze wyposażonym w podwieszony pod stropem zespół promienników podczerwieni.

Promienniki podczerwieni są w stanie zastąpić pierwszy stopień odladzania powodując tym samym ograniczenie zużycia glikolu. Amerykańskie lotniska stosujące technologię odladzania promiennikami notują do 90% niższe zużycie glikolu. Bazując na obowiązujących procedurach, szacuje się ze dzięki technologii odladzania promiennikami lotnisko operatorzy mogą zmniejszyć zużycie glikolu o 50 do 70 %. Jak widać technologia ta jest bardzo interesująca z punktu widzenia ekologii.

W powietrzu
Bardziej „zaawansowane” samoloty, wyposażone są w "anty icing" i "de icing", czyli systemy zapobiegania i likwidowania oblodzenia. W sytuacji oblodzenia, w większości przypadków są w stanie poradzić sobie z tym problemem. W samolotach takich, istnieją cztery zasadnicze systemy zapobiegające oblodzeniu. Pierwszy z nich polega na podgrzewaniu krawędzi natarcia gorącym powietrzem, pochodzącym z wymienników ciepła zespołów napędowych. Kolejny to wdmuchiwanie sprężonego powietrza do gumowych nakładek instalowanych na krawędziach natarcia, które po napełnieniu powietrzem ,,puchną" odrzucając w ten sposób warstwę lodu. Kolejną metodą jest instalowanie na krawędziach natarcia siatkowych nakładek przez które natryskuje się na krawędzie płyn odladzający. Podobnie, choć z oddzielnego przewodu natryskuje się płyn na łopaty śmigła. Ten rodzaj instalacji jest najpopularniejszy w lekkich samolotach choć umożliwia on wyłącznie ucieczkę z warunków oblodzenia. Ostatni z nich to ogrzewanie elektryczne stosowane najczęściej do odladzania łopat śmigieł, szyb przednich, wlotów powietrza i odbiorników ciśnień.

Nieprzerwanie trwają prace nad ulepszaniem i unowocześnianiem systemów
odladzania. Obecnie testowane i znane nam, są dwa nowe typy takich systemów. Zasada działania pierwszego opiera się indukcji elektromagnetycznej. Pobudzone system powoduje wibracje elektromagnetyczne newralgicznych powierzchni usuwając w ten sposób warstwę lodu. Drugi również elektryczny to cienka grafitowa folia, pokrywająca miejsca narażone na oblodzenie, która zasilona prądem gwałtownie zwiększa swoją temperaturę, oddzielając w ten sposób warstwę lodu od płatowca, a strugi napływającego powietrza odrywają lód.

Odladzanie to temat bardzo rozległy, obejmujących szereg czynności związanych z usunięciem z powierzchni statku powietrznego warstwy lodu ale także zabezpieczeniem go przy pomocy odpowiednich środków przed osadzaniem się lodu podczas lotu. Nauka także w tym zakresie poczyniła ogromny postęp.

Badania prowadzone przez koncerny chemiczne w kooperacji z producentami samolotów spowodowały dynamiczny rozwój w tej dziedzinie, a najnowsze preparaty mają o wiele lepsze właściwości niż stosowane dotychczas. Stworzenie środków odladzających, które działają dłużej, skuteczniej i nie są szkodliwe dla powłok samolotu nie było łatwe, ale preparaty takie już istnieją i są powszechnie dostępne. Także, a może przede wszystkim dla sektora General Aviation.

Produkowany przez firmę Aero-Sense środek posiada niezbędną certyfikację i jest jednym z wielu produktów firmy przeznaczonych do pielęgnacji i zabezpieczania powłok samolotu. O zaletach jego niech świadczy fakt, iż powszechnie stosowany jest do samolotów takich jak: Dimond Aircraft, Cirrus, Beechcraft Bonanza, Piper, Money, Cessna, Kodiak, Sacato, Hawker, czy Cessna Citation.

Możliwość posiadania takiego preparatu i łatwość jego stosowania pozwala w wielu przypadkach uniknąć często nieprzyjemnych zdarzeń. Nie bójmy się odladzania, ta niewymagająca nakładu pracy i czasu. Ta czynność może często zadecydować o powodzeniu naszej misji. Warto o tym pamiętać!


Produkty do odladzania w pojemnikach jedno- i pięcio- litrowych, dostępne są w sklepie dlapilota.pl.

 

Komentarze

Samolot Cirrus (wersja certyfikowana do znanego oblodzenia), ma trzy ustawienia pracy instalacji przeciwoblodzeniowej, które wystarczają odpowiednio na:

tryb NORM: 150 min.
tryb HIGH: 75 min.
tryb MAX: 37.5 min.

Jedno drugiemu nie przeczy. Na ile czasu wystarcza pracująca w warunkach znanego, średniego oblodzenia instalacja w Cirrusie?

"Ten rodzaj instalacji jest najpopularniejszy w lekkich samolotach choć umożliwia on wyłącznie ucieczkę z warunków oblodzenia"

To zdanie to kompletna nieprawda. Sa samoloty z instalacja glikolowa certfikowane do warunkow znanego oblodzenia, np. Cessna Carvan albo najnowszy Cirrus SR22.