You must login to view this form.

Ankieta: Praca pilota w dobie pandemii COVID-19 - na Wasze głosy czekamy już tylko do niedzieli

PracaPilotawCzasachPandemii_ankietadlapilotowzawodowych.jpg

Tak źle, w tak krótkim czasie w branży lotniczej się jeszcze nigdy nie zrobiło (nawet po 11 września 2001 roku). Harmonogramy pracy pilotów i członków personelu pokładowego, które jeszcze na początku roku 2020 były tak ciasne, że nie można w nie było upchnąć dodatkowej minuty, zamieniły się dzisiaj na takie, które podtrzymują jedynie ważności posiadanych uprawnień. I nic więcej. A może aż tyle? 

Próbujemy jednak dopatrzeć się podobieństw z poprzednim kryzysem w lotnictwie – tym z końca pierwszej dekady XXI wieku. Wtedy czytaliśmy: „W porównaniu do października 2008 r. popyt na podróże lotnicze wzrósł o 0,5%. Ten wynik jest znacznie lepszy od danych za wrzesień, gdzie zanotowano ponad 5-procentowy spadek. Wskaźnik wypełnienia samolotów wrócił do poziomu 78% obserwowanego w okresie sprzed recesji.” Jeśli jednak już gdzieś dopatrujemy się podobieństw, to należy spojrzeć na to co się dzieje się w lotnictwie ogólnym. Choć wszystkie znaki na ziemi i co ważniejsze na niebie mówią, że jest i będzie źle, to ruch GA bije kolejne rekordy. Polskie statystyki FIS-u, pokazują, że dla operacji GA, rok 2020 będzie najprawdopodobniej najlepszym rokiem w ich historii. FIS dzieli się kolejne sektory, aby móc obsłużyć rosnące zapotrzebowanie. Podobne trendy można było obserwować poprzednio w roku 2007. Gospodarka spowolniła, a lotnictwo ogólne kwitło. Niestety, nie trwało to wiecznie.

Pewnym wyjaśnieniem tego pozornego paradoksu jest konieczność zrealizowania umówionych spotkań czy zaplanowanych działań w realiach zablokowanego ruchu rozkładowego. Środek ciężkości przesunął się z lotnictwa komunikacyjnego w kierunku lotnictwa ogólnego, bo przecież - co jest zrozumiałe – latać trzeba, a do tego rozpoczęte szkolenia trzeba zakończyć. W tych trudnych chwilach pewną ulgę pilotom nie tylko liniowym przyniosła decyzja EASA-y. Mimo iż czasowe przedłużanie ważności uprawnień z powodu COVID-a, stało się faktem, to każdy wie, że nie do końca o to chodzi. Tak na marginesie, okazało się, że administracyjne przesunięcie daty ważności wpisanego w licencję uprawnienia nie spowodowało nic dramatycznego. Być może ten przypadek pozwoli na bardziej elastyczne działania administracyjne w odniesieniu do daty ważności uprawnień nie tylko w epidemicznych chwilach. A niestandardowych działań będziemy potrzebować już w krótce więcej. I wcale nie chodzi tu tylko o dosypywanie grosza do ledwie zipiącego lotniczego biznesu.

Jednak dzisiejsza rzeczywistość jest zgoła inna niż ta z 2007 roku. Na lodzie zostali właściwie wszyscy. Piloci, bo przestali latać. Kontrolerzy, bo samoloty nie latają. Lotniska, bo świecą pustkami. Producenci lotniczego paliwa, bo zapotrzebowanie spadło. Itd. Itp. Dla pilotów średniej kategorii wagowej „M” (short haul, regional) w tych trudnych czasach loty zdarzają się – możemy zaryzykować stwierdzenie – wręcz regularnie. Dla tych w kategorii ciężkiej „H” (long haul) wygląda to już zupełnie inaczej. Szczęściarze może załapią się na jeden lot w miesiącu. Ale tak naprawdę szczęśliwy jest ten, komu uda się wykonać nawet jedno lądowanie lub start. Pamiętajmy, że o ciągłości bieżącej praktyki możemy mówić gdy pilot wykona nie mniej niż trzy starty i lądowania w ciągu dziewięćdziesięciu dni.

Sytuację ratują symulatory ale ich dostępność wcale nie jest taka oczywista. Dla części operatorów wysłanie załóg gdzieś w świat na symulator to też ryzyko. To one – symulatorowe sloty – są obecnie rarytasem na rynku. Sam fakt możliwości wykorzystania symulatora jest plusem ale jego lokalizacja niejednokrotnie wyłącza go z wykorzystania z uwagi na wprowadzane lokalnie obostrzenia. W naszej COVID-owej rzeczywistości na lodzie zostali ci piloci, którzy „już prawie” dostali się do linii. Tym pilotom, którzy rozpoczęli zdawać egzaminy teoretyczne do licencji ATPL na początku tego roku, rozporządzenie o sytuacji epidemicznej rzuca kłody pod nogi. Chociażby brak możliwości zdawania egzaminów w ULC w listopadzie (mamy obietnicę, że ULC, wycofa się z tej decyzji na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia 9 października 2020 z jego późniejszą zmianą z dnia 2 listopada 2020 roku, która w rozdziale 4, § 28, ust. 11, ppkt. 6 wyłącza egzaminy, szkolenia, kursy, testy wynikające z przepisów prawa lotniczego z części zakazów, w tym o gromadzeniu się).

Na obecną już trudną sytuację nakłada się jeszcze nowy edukacyjny pomysł EASA, czyli „KSA”, w którym proces lotniczego nauczania zbliża się do szkoły średniej i stawia jeszcze wyższą finansową barierę wejścia do zawodowej awiacji. I choć, póki co jest wybór, to trudno powiedzieć, jak wpłynie on na przygotowanie i liczebność latających kadr na czas „po kryzysie”.

Podsumowując, pandemia koronowirusa spowodowała bezprecedensowy kryzys w branży lotniczej. Pozbawił on pracy tysiące pilotów, a innym w zdecydowanym stopniu zmniejszył możliwość budowania nalotu i zdobywania doświadczenia. Lotnicy na całym świecie nie mogą realizować swoich podniebnych aspiracji i pasji a do tego stracili źródło utrzymania. Wielu się już przebranżowiło, a inni pewnie wkrótce to zrobią. I nie chodzi tu wyłącznie o pilotów wycofywanych z eksploatacji całkiem nowych ponadwymiarowych na najbliższe lata maszyn ale również o tych, których również boleśnie dotknęła niewidzialna ręka rynku. Idea fix, części pilotów z uprawnieniami FI – skoro nie latam to mogę szkolić – może okazać się mrzonką, gdyż edukacja lotnicza jest nierozerwalnie związana z makro ekonomią. A ta bez zwiększania budżetowego deficytu nie przetrwa w kształcie zbliżonym do obecnego. Ciężko realizować marzenia o bujaniu w obłokach skoro problemem stają się zwykłe życiowe potrzeby. Jedno jest pewne lotniczy świat nie będzie wyglądał już tak samo, ale też świat nie da sobie rady bez lotnictwa.

Jeszcze niedawno, boom na podróże lotnicze i odejścia na emerytury zaawansowanych wiekiem lotników, powodował, że piloci liniowi byli wręcz rozchwytywani i kuszeni przez kolejnych pracodawców wysokimi pensjami i pozafinansowymi bonusami. Jednak w liniach i szkołach lotniczych wciąż panowały niedobory szczególnie jeśli chodzi o ludzi z bogatym doświadczeniem, co wielu firmom nie pozwalało się rozwijać tak jakby tego chciały. Ci, którzy latali, zwykle już znacznie przed końcem roku osiągali maksymalnie ustalony przepisami roczny limit nalotu. Teraz, z powodu pandemii COVID-19, wszyscy wręcz marzą o takich problemach. Wszyscy zadają sobie jedno i to samo pytanie – jak długo? Z drugiej jednak strony wiemy, że trudne czasy to wyzwanie. To ten moment, w którym trzeba być gotowym na wyzwania jutra. Jeśli odpuścimy, rynek wypchnie nas na ekonomiczne pobocze. Tylko od nas samych zależy czy będziemy kierować się ekonomiczną racją stanu i wyjdziemy z tego kryzysu wzmocnieni. Czy też realizując strategię „dziś” stracimy „jutro”.

Spróbujmy określić skalę obecnych problemów w naszym lotniczym środowisku. Jak problem ten wygląda na polskim rynku?

Zamierzeniem dlapilota.pl jest próba oszacowania rzeczywistej sytuacji. Określenie strat, wyrzeczeń jakie przyszło ponieść pilotom z powodu pandemii. Chcielibyśmy zaprosić Was do udziału w ankiecie. Pytamy Was o wysokość nalotu sprzed i po wybuchu epidemii, utratę profitów i wszelkich innych benefitów uzyskiwanych dzięki pracy pilota.

O wypełnienie ankiety prosimy pilotów zawodowych i liniowych.

Ankieta jest całkowicie anonimowa, a uzyskane przez nas dane zostaną użyte jedynie do opracowania poglądowej sytuacji na rynku przewoźników w Polsce i polskich pilotów. Prosimy o rzeczowe odpowiedzi, jak najbardziej odpowiadające prawdzie. I choćby nas przypalali lub oferowali miliony, to nikomu nie udostępnimy indywidualnych danych. Być może w ten sposób pomożemy komuś podjąć dobrą decyzję w wyborze życiowej drogi. Być może pojawią się inicjatywy lotnicze, pomysły na nowe kierunki działań, a może zdobędziemy argumenty aby wpłynąć na regulatora w sprawie opłat lotniczych, kto wie.

Wszystkie pytania są obowiązkowe, ale opracowaliśmy je tak, aby się wzajemnie nie wykluczały.

Wypełnienie ankiety zajmuje około 2 minut.

Na Wasze głosy, czekamy do niedzieli 22 listopada.  Dziękujemy za oddane głosy. Ankieta zakończona. Niebawem przedstawimy zagregowane wyniki.

comments powered by Disqus