Eurocopter LPR od środy stacjonuje w Płocku

LPR, logo

W ratowaniu ludzi jest ekonomiczny, nie potrzebuje dużo miejsca do wylądowania, w dodatku może latać po nocy. Staruszek Mi-2 leciał 60 km po chorego, eurocopter w tym czasie pokona 90 km. Kosztuje całe 22 mln zł i - uwaga - od środy jest nasz! Stacjonuje w Płocku

Na płockim lotnisku na dobre zagościł nowiutki eurocopter. Od środy zostaje na stałe, zastąpi wysłużonego Mi-2.

- Gdybyśmy chcieli porównać te dwie konstrukcje helikopterów, to tak jakby obok samochodu z lat 70. chcielibyśmy postawić nowego mercedesa - tłumaczy Justyna Sochacka, rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Nowy śmigłowiec to zupełnie inna technologia. Został wyposażony w radar pogodowy oraz autopilota. Stary Mi-2 tych urządzeń nie miał. - Eurocopter oczywiście może latać w trudnych warunkach atmosferycznych - zaznacza Justyna Sochacka

Wyposażony został także w najnowocześniejsze urządzenia medyczne. Jest bardziej komfortowy dla pacjentów, przy czym nie chodzi o jego wielkość, bo ta jest porównywalna z Mi-2. W czasie lotu jest w nim po prostu dużo ciszej. - Mało tego. Jego projekt był konsultowany z lekarzami i ratownikami medycznymi. Śmigłowce te są wykorzystywane na całym świecie, właśnie do ratowania ludzi - tłumaczy Justyna Sochacka.

Jest też oczywiście bezpieczniejszy. - Kiedy jedziemy starym autem, nigdy nie wiemy, czy przypadkiem nie stanie nam gdzieś na skrzyżowaniu i nie da się ponownie uruchomić. W pewnym sensie tak było z Mi-2. Teraz, kiedy będzie latał eurocopter, nie musimy się już o to obawiać. Będzie tylko lepiej - dodaje Justyna Sochacka.

Jednak największą różnicą między tymi śmigłowcami jest fakt, że Mi-2 mógł latać tylko od świtu do zmierzchu. Eurocopter może ratować ludzi także nocą. Co prawda nie od razu. Wcześniej trzeba sporządzić mapę, na której oznaczone zostaną miejsca, w których w nocy bez problemu wyląduje helikopter.

- O ile w dzień pilot może lądować np. na ulicy, czy boisku, to już w nocy nie jest tak łatwo. Wyznaczenie takich miejsc jest niezbędne - tłumaczy rzeczniczka LPR.

Na początek w płockiej bazie dyżury będą pełnić piloci z Warszawy. Mimo że w Płocku jest czterech lotników, a żeby obsadzić dyżury wystarczy trzech, to jednak żaden z nich nie ma jeszcze uprawnień do latania nowymi maszynami.

Czytaj całość artykułu na stronie gazeta.pl

Źródło: gazeta.pl
wykop wiadomość  

Komentarze

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe 
 
Image CAPTCHA
Proszę przepisać znaki z obrazka (wielkość liter ma znaczenie).