23 rocznica tragicznego wypadku śmigłowca TOPR

Śmigłowiec TOPR, fot. www.galeria.topr.pl

W dniu 11 sierpnia 1994 roku o godz. 13.17 miało miejsce najtragiczniejsze zdarzenie w historii polskiego ratownictwa górskiego. W czasie pełnienia czynności ratowniczych w katastrofie śmigłowca ratowniczego Sokół w Dolinie Olczyskiej śmierć ponieśli ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego: Janusz Kubica i Stanisław Mateja oraz ratownicy - piloci: Bogusław Arendarczyk i Janusz Rybicki.

11 sierpnia 2017 roku o godz.18:00 w Kaplicy Sióstr Urszulanek na Borach w Zakopanem (ul. Jaszczurówka 2) zostanie odprawiona msza św. w intencji zmarłych ratowników i pilotów.

O godzinie 12.45 centrala TOPR powiadomiona została drogą radiową przez żołnierzy straży granicznej z Kasprowego Wierchu oraz ratownika dyżurnego z Hali Gąsienicowej, że w Kotle Gąsienicowym miał miejsce wypadek turystyczny. Meldunek precyzował, że wypadek dotyczy dwóch obcokrajowców ze złamaniami kończyn dolnych - w tym jednej ze znacznym przemieszczeniem odłamków złamanej kończyny.

Kierujący wyprawami w tym dniu Janusz Kubica wraz z "grupą szturmową" w składzie: Mieczysław Ziach, Roman Kubin, Rafał Mikiewicz, Robert Janik wyjechali samochodem do szpitala na lądowisko i wystartowali o godz. 13.09 na pokładzie śmigłowca ratowniczego Sokół. Załogę śmigłowca stanowili piloci: Bogusław Arendarczyk i Janusz Rybicki oraz ratownik Stanisław Mateja.

Po zlokalizowaniu z powietrza miejsca wypadku w rejonie szlaku z Suchej Przełęczy na Halę Gąsienicową w jego górnej części, śmigłowiec przemieścił się kilkadziesiąt metrów powyżej miejsca wypadków nad dogodny do zawisu teren. Ratownicy: Janusz Kubica, Robert Janik, Rafał Mikiewicz, Roman Kubin, Mieczysław Ziach desantowali się wraz ze sprzętem ze śmigłowca pozostającego w niewysokim zawisie. Robert Janik zbiegł natychmiast w kierunku miejsca wypadku a pozostali ratownicy odebrali w tym czasie dwie pary noszy podawanych z pokładu śmigłowca.

Nagle dostrzegli leżącego tuż obok nieprzytomnego Janusza Kubicę - z raną głowy w okolicy ciemieniowo - potylicznej. Koledzy wciągnęli go na pokład śmigłowca, który natychmiast odleciał podając w powietrze swój ostatni meldunek: Lądujemy za 3 minuty, potrzebna karetka "R". W trakcie zaopatrywania i przygotowywania turystek ze złamaniami kończyn dotarły do nas pierwsze, początkowo nieprecyzyjne, potem już jasne informacje potwierdzające katastrofę śmigłowca.

Bogusław Arendarczyk

Urodzony w Rabce w dniu 2. 11. 1962 r. syn Edwarda i Genowefy z domu Wójtowicz. Po ukończeniu Politechniki Rzeszowskiej o specjalności inż. mech. został przyjęty jako pilot do Zespołu Lotnictwa Sanitarnego w dniu 1.08.1988 r. Posiadał licencję pilota zawodowego II klasy, a następnie uzyskał licencję śmigłowcową.

Był wyróżniającym się pracownikiem młodego pokolenia, cieszył się dużym uznaniem u przełożonych i dużą sympatią u kolegów. Był człowiekiem, który obowiązki zawodowe traktował bardzo poważnie i odpowiedzialnie, zawsze opanowany, życzliwy w stosunku do współpracowników. Cieszył się uznaniem i sympatią ratowników uczestniczących w akcjach ratowniczych w górach.



Janusz Rybicki

Urodzony w Skarżysku Kamiennej w dniu 26. 06. 1953 r. syn Anatola i Jadwigi z domu Sułek. Zatrudniony w Wojewódzkiej Kolumnie Transportu Sanitarnego w charakterze pilota samolotów i śmigłowców sanitarnych - od dnia 1. 04. 1989 r. Dał się poznać jako dobry kolega i wzorowy pracownik. Był instruktorem samolotowym.

Doskonaląc swoje umiejętności uzyskał licencję śmigłowcowa i brał udział w licznych akcjach ratowniczych na terenie całego kraju. Pełniąc dyżury w Zakopanem uczestniczył w wielu akcjach ratowniczych o dużym stopniu trudności.



Janusz Kubica

Janusz Kubica Urodził się w roku 1948 w Jeleniej Górze. Taternictwem zaraził się nieuleczalnie jako 20-letni chłopak. Od 1975 roku, aż po swoje ostatnie dni, działał niezwykle aktywnie jako instruktor taternictwa. Jest prawdopodobnie rekordzistą w ilości przeszkolonej taternickiej młodzieży.

Ratownikiem tatrzańskim został w roku 1978, a już po pięciu latach uzyskał stopień instruktora ratownictwa. Z podobnym zapałem, solidnością i głęboką wiedzą, jak taterników, szkolił narybek ratowniczy.

Wymagał dużo od innych, ale najwięcej chyba od siebie.


Stanisław Mateja

Urodzony w Kościelisku w 1943 roku. Ratownikiem tatrzańskim został w roku 1961. Od 1977 r. Pracował zawodowo w GOPR, GT GOPR i TOPR. Od 1984 r. Był instruktorem ratownictwa. Wszechstronnie wyszkolony, niezwykle aktywny i solidny. Równie dobrze radził sobie w jaskiniach, skalnych ścianach i na nartach. Szkolił psy lawinowe ze swoim Czadem na czele. Spokojnie i pewnie współpracował także z pilotami śmigłowca przy skomplikowanych akcjach z powietrza.

Brał udział w blisko 250 wyprawach ratunkowych. Idealny model ratownika opracował przed laty Mariusz Zaruski. To chyba Staszek byłby najbliższy charakterologicznie temu ideałowi.


Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych ustaliła, iż przyczyną zdarzenia była awaria głównej łopaty nośnej wirnika głównego. Podczas bardzo szybkiego lotu powrotnego (248km/h, prędkość normalna dla sprawnego śmigłowca) uszkodzenie zaczęło obejmować coraz większy obszar łopaty powodując rozwarstwianie, utratę sztywności, zmianę własności aerodynamicznych oraz coraz większe drgania śmigłowca. Według jednej z hipotez, awaria płata nastąpiła w wyniku uderzenia o głowę ratownika Janusza Kubicy. Jednak wielu specjalistów kwestionowało tę tezę, podkreślając, iż wysoce nieprawdopodobne jest, że uderzenie łopaty w głowę ratownika mogło spowodować awarię płata, a jego rozwarstwienie zaczęło się długo przed wypadkiem na Hali Gąsienicowej.

Źródło: TOPR
comments powered by Disqus