Debata prezydentów o lotniskach. Nie ma zgody

Debata Prezydentów Pawła Adamowicza i Wojciecha Szczurka

I nie ma już pytania, czy lotniska w Gdańsku i Gdyni będą walczyć o pasażerów. Po wczorajszej debacie prezydentów Pawła Adamowicza i Wojciecha Szczurka pozostaje tylko kwestia - od kiedy.

Ale zaczęło się od uprzejmości. - Chciałbym złożyć gratulacje przyjacielowi Wojtkowi Szczurkowi, który dostał Różę Franciszki Cegielskiej [to odznaczenie przyznawane zasłużonym samorządowcom-red.] - mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Równie radosny prezydent Szczurek odwzajemniał się i przypomniał, że Adamowicz także otrzymał to wyróżnienie.

Prezydenci zwracali się do siebie "drogi Wojtku", "drogi Pawle", raz padło nawet "Pawełku". Ale choć na twarzach pojawiały się uśmiechy, wyglądało, że kryje się za nimi tylko ironia. Bo spór szedł na całego: - To nieprawda, że kłopoty z rozbudową lotniska w Gdańsku wiążą się z koncepcją budowy lotniska w Gdyni - przekonywał Szczurek. I twierdził, że takie stawianie sprawy to "zasłona dymna" dla problemów finansowych przy powiększeniu terminalu w Rębiechowie.

Adamowicz przyznawał, że opóźnienia rzeczywiście były. Ale wynikały z czynników obiektywnych, np. zaostrzenia polityki kredytowej przez banki. - Jeśli chodzi o błędy zawinione przez zarząd Portu Lotniczego, nie było ich prawie w ogóle - mówił i przekazał Szczurkowi raport NIK.

- Prawie w ogóle, a nie w ogóle. Czyli zgadzamy się, że takie zawinione błędy jednak się pojawiły - kontrował Szczurek. Zresztą nie po oraz ostatni atakował Adamowicza za działanie zarządu portu w Rębiechowie: - Od 2005 r. rolę zarządzającego lotniskiem w Gdyni pełnił Port Lotniczy w Gdańsku. Jednak nie zrobił nic, by to lotnisko rozwijać, w dodatku po trzech latach zaczęła pytać firmy konsultingowe: "czy my w ogóle powinniśmy zarządzać tym lotniskiem?" - tak tłumaczył swój "rozwód" z Rębiechowem. I dodał: - Jeśli chodzi o współpracę w ramach metropolii, było to jedno z moich najtrudniejszych doświadczeń.

Adamowicz przekonywał z kolei, że podpisany w 2005 r. list intencyjny był tylko "ogólnym dokumentem" i nie gwarantował, że doprowadzi do powstania lotniska w Gdyni. Zaznaczył jednak, że nie ma "szczegółowej wiedzy, na temat działań zarządu Portu Lotniczego Gdańsk w tej sprawie": - Jeśli rzeczywiście nie robili nic, to bardzo źle.

Zaraz potem wytoczył ciężkie działa - choć metaforyczne. Porównał zapisy z planów o tym, że lotnisko w Gdyni ma obsługiwać jedynie małe samoloty, do "szkoleniowego" charakteru wizyty pancernika Schleswig-Holstein w 1939 r. w Gdańsku.

Kilkukrotnie podczas debaty zadawał fundamentalne pytanie: po co w ogóle tworzyć duże lotnisko w Gdyni? - W Gdańsku realizujemy inwestycję za 415 milionów złotych, która zapewni obsługę do 6 mln pasażerów rocznie. W Trójmieście nie potrzebujemy Rębiechowa-bis - mówił.

Szczurek odpowiadał mu cytując fragment "Regionalnej Strategii Rozwoju Transportu na lata 2007-2020". - Lotnisko Gdynia Kosakowo powinno być drugim portem lotniczym obsługującym komercyjne loty pasażerskie z rejonu Aglomeracji Trójmiejskiej - czytał dokument. - Nie robimy nic, ponad to, co jest zapisane w strategii.

- Ta strategia jest nieaktualna - atakował Adamowicz, choć w rzeczywistości nadal znajduje się ona na stronie urzędu marszałkowskiego

- Jak nie na moją rzecz, to nieaktualna? - irytował się Szczurek.

I bez uników potwierdzał obawy Adamowicza. Nie wykluczył, że w przyszłości (żadne konkretne daty nie padły) oprócz małych samolotów na lotnisku w Gdyni pojawią się tanie linie.

Pytaliśmy prezydentów, czy jednak jest jeszcze szansa na porozumienie, np. na powołanie jednego podmiotu, który zarządzałby obydwoma lotniskami. Żaden tego nie wykluczył, ale z odpowiedzi wynikało, że to mało realny scenariusz. Każdy oczekiwałby bowiem gwarancji: Adamowicz, że Gdynia zwiększy finansowe zaangażowanie w Rębiechowo (co raczej wykluczał Szczurek), a Szczurek oczekiwałby gwarancji, że Gdańsk będzie rozwijać lotnisko w Gdyni (do tego też nikt się pali).

Na końcu zadaliśmy pytanie dotyczące Kolei Metropolitalnej, która ma docierać do obu lotnisk. - Nasze stanowisko zawsze było niezmienne: popieramy Kolej Metropolitalną - zapewniał Adamowicz, na co Szczurek zareagował śmiechem. Adamowicz stanowczo zareagował: - Wojtku, ty jesteś prawnikiem, ja jestem prawnikiem. Obaj jesteśmy włodarzami miast, odpowiadamy za pieniądze podatników. Trzeba zadawać elementarne pytania po co wydaje się pieniądze, jakie będą korzyści - odpowiadał.

- Wierzę, że tak jak nam się udało przekonać kolegów z Gdańska do idei budowy Kolei Metropolitalnej, choć nie było to proste i łatwe, tak uda nam się przekonać do celowości budowy lotniska w Gdyni - mówił Szczurek.

Mikołaj Chrzan

Czytaj całość na stronie trojmiasto.gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
wykop wiadomość  

Komentarze

Dodaj komentarz

Zabezpieczenie antyspamowe 
 
Image CAPTCHA
Proszę przepisać znaki z obrazka (wielkość liter ma znaczenie).