Porady mistrzów: najbardziej odpowiedni moment, w którym należy powiedzieć sobie STOP..

Maciej Pospieszyński - akrobacja, zdjęcie z kabiny szybowca

Najbardziej odpowiedni moment, w którym należy... przypomnieć sobie fakty teoretycznie oczywiste, a często pomijane ze względu na swą rzekomą oczywistość.

W ramach cyklu artykułów "Porady Mistrzów", zapytaliśmy szybowcowego Mistrza Świata o jego radę dla pilotów szybowcowych...

Maciej Pospieszyński (31 lat) - Wykształcenie wyższe - kierunek lotnictwo na Akademii Obrony Narodowej, praca mgr "Czynnik ludzki w wypadkach szybowcowych na podstawie działalności aeroklubu polskiego". Nalot na szybowcach ok. 1200h - w tym jako instruktor ponad 200h; łącznie na ponad 20 typach szybowców polskich i zagranicznych; na samolotach ponad 400h PPL(A), posiada uprawnienia do akrobacji wyższej, wyrzucania skoczków spadochronowych również z samolotu tubośmigłowego c208b i uprawnienie do holowania szybowców. Podczas lotniczej kariery latał na samolotach Zlin 42, 142, wilga, jak 12a, Cessna 150/152, Cessna 172, Cessna 206/207 Cessna 208b, An-2, Extra 300, Piper Seneca. Hobby - fotografia, rower, gotowanie, chodzenie po górach, sporty motorowe, żeglarstwo. Członek Zarządu Aeroklubu Warszawskiego od 2012r. Od kilku lat pracuje sezonowo jako instruktor szybowcowy.

Całkiem niedawno uzyskałem tytuł magistra po ukończeniu kierunku lotniczego na Akademii Obrony Narodowej. Moja praca magisterska poświęcona była czynnikowi ludzkiemu w wypadkach szybowcowych. Analiza wielu zdarzeń, którą przeprowadziłem doprowadziła mnie do kilku ciekawych wniosków, np.: niezależnie od doświadczenia pilota, najwięcej wypadków lotniczych ma miejsce podczas lądowania w terenie przygodnym. Wynikają one najczęściej ze zbyt późno podjętej decyzji o lądowaniu w terenie przygodnym lub zmianie tej decyzji w ostatniej chwili.

Dalszy przebieg wypadków jest już różny, ale wszystko rozchodzi się o prędkość decyzji oraz ilość czasu, jaki mamy do dyspozycji. Wśród zdarzeń, jakie badałem, sporo miejsca poświęciłem również szybowcom wyczynowym z napędem. Szybowce takie zapewniają pilotowi duży komfort psychiczny.

Należy jednak pamiętać, że:

Po pierwsze - silniki takie nie są niezawodne, a co za tym idzie należy zawsze zakładać awarie i odpalać je mając zapewnione bezpieczne miejsce do lądowania w razie awarii. 

Po drugie - utrata wysokości, potrzebna do odpalenia takiego silnika, również potrafi być większa niż opisana w instrukcji. Działając pod wpływem stresu i w deficycie czasu możemy popełnić błąd.

Trzecia i ostatnia sprawa to zmieniona charakterystyka pilotażowa szybowca z otwartym i nie uruchomionym silnikiem. Należy pamiętać, że wystający z kadłuba silnik ze śmigłem stanowi potężne źródło oporu, a co za tym idzie zwiększone opadanie szybowca, zmienia się również prędkość przeciągnięcia szybowca i spada jego doskonałość.

Może to zabrzmi trochę śmiesznie z racji tego, że w środowisku lotniczym koledzy nazywają mnie Pośpiech, ale chciałbym poradzić wszystkim - „śpieszmy się powoli”. Wielokrotnie, latając jako instruktor zauważyłem, że często wsiada się do szybowca pod presją czasu i szybko sprawdza wszystko w stresie, aby zdążyć wykonać lot np. przed zachodem lub wcześnie wystartować na długą trasę. To najbardziej odpowiedni moment, w którym należy powiedzieć sobie STOP, niezależnie od tego, jaką presję wywierają na ciebie inni, bądźmy asertywni i sprawdźmy wszystko na spokojnie dwa razy zanim wystartujemy. Dzięki temu unikniemy wielu problemów w powietrzu czy nawet już podczas rozbiegu. Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, nawet Mistrzowie Świata je popełniają.


Czytaj również pozostałe artykuły z serii: Porady Mistrzów

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus

Komentarze

Zaczynalo sie dobrze, ale troche przykrótkie, problem jest o wiele szerszy. Na pośpiech i stres składa się wiele czynników. Wszystko zaczyna się już podczas przyjazdu na lotnisko, moim zdaniem. Brak jest procedur i odpowiedniej organizacji w większości szkół/aeroklubów. Jeśli ktoś przyjeżdza spóźniony, kierownik nie robi odpowiedniej odprawy (w tym lub poprzednim nawet dniu) albo do szybowca jest kilku chętnych to najlepiej szybko się wyciągnąć na start, bo ktoś przyjdzie i zabierze. Przyspieszamy caly proces przygotowania. Bo skoro szybowiec jest na starcie albo zaraz będziemy ciagnieci na kwadrat to wszystko od tej chwili robi sie za szybko i niedokladnie. A potem wstyd sie przyznac przy kolegach, jest obawa, ze jesli instruktor lub kierownik sie dowie to wysle pod hangar/do domu/zawiesi itp. W lotnictwie zawodowym raczej juz sie tego nie spotyka, znana jest zaloga, checklisty uswiadamiaja co jeszcze nalezy zrobic, a piloci maja podany najpozniejsza godzine o jakiej maja meldowanie. Dopoki instruktorzy nie beda bardziej przyjazni, a przy okazji nie naucza zasady o ktorej piszesz "spiesz sie powoli", konsekwencji i odpowiedzialnosci wtedy nadal w powietrzu bedzie sie okazywalo, ze wystartowalismy bez mapy itp. W najlepszym przypadku...
Pozdrawiam,M