Doświadczyłem, przeżyłem, opisałem: „Dolecieć do domu bez naruszania rezerwy...”

Doświadczyłem, przeżyłem, opisałem

Poniżej publikujemy kolejny artykuł z cyklu "Doświadczyłem, przeżyłem, opisałem" nadesłany przez jednego z naszych Czytelników.

"Majowe popołudnie nad Balatonem. Temperatura wynosi 14C, odczuwalna znacznie niższa ze względu na silny północny wiatr, wiejący na trasie z prędkością 15-20 węzłów. Prognoza na wieczór pociesza zaledwie 5 węzłami w dziób, także na lot powrotny do Wrocławia-Szymanów zakładam średni Ground Speed 80 węzłów, przy 95 KIAS. Trasa powinna zająć 3,5h, tankuję paliwo na 4h30 i na tyle składam plan lotu.

Po starcie ustawiłem się na kurs 350. Wiatr nad Balatonem okazuje się nieco silniejszy, na wznoszeniu GPS pokazuje zaledwie 55 węzłów względem ziemi. Po wejściu na planowane 3000ft AMSL szukam szczęścia 1000 stóp wyżej, po czym widząc brak dobrej zmiany w GS-ie zniżam z powrotem do 3 tysięcy. Po ustabilizowaniu samolotu udało się go rozpędzić do 70 węzłów.

Zacząłem myśleć nad planem B. Jeśli zgodnie z prognozą wiatr wkrótce ucichnie, to uda mi się odrobić stratę i dolecieć do domu bez naruszania rezerwy. A jeśli nie.. to trzeba mieć przygotowany plan B i użyć go, zanim będzie za późno. Szybkie zerknięcie na mapy PAŻP-owskie i czeskie potwierdziło moje przypuszczenia, że punktem bez odwrotu jest polsko-czeska granica, a ostatnim lotniskiem zapasowym Ostrava. Kolejne 2 godziny spędziłem na obserwacji wskaźnika paliwa.

W miarę zbliżania się do granicy, wyczerpałem całe paliwo z prawego zbiornika, a w lewym pozostało mi może z 30 litrów.

- SP-GON, Ostrava Radar, contact 126.3 Poznan Information, narazie, cześć.

Godzina 2h55 od startu. Jestem w dolocie du punktu AMTEK, przed którym zmieniłem częstoliwość zgodnie z poleceniem kontrolera. Lot z AMTEKu do EPWS normalnie miałby trwać około godziny, ale przy tym wietrze, który wbrew prognozom ani trochę nie osłabł, zajęło by to jeszcze dłużej. Do tego i tak już lecieliśmy dłużej niż planowałem, a sytuacji nie polepszały testy Ground Speed po starcie, na które straciłem dodatkową ilość benzyny. Decyzja mogła być tylko jedna. Zmienić częstotliwość i zgłosić nowe zamiary:

- Ostrava Radar, SP-GON, hello again, request diverting to Ostrava Airport, minimum fuel.
- SP-GON, Ostrava Radar, proceed direct to LKMT and do you need any emergency services? - Kontroler odpowiedział natychmiast.
- Negative, it will be a normal landing, we have 1 hour of fuel remaining, SP-GON.

Zaraz po zmianie kursu, GS zwiększył się z 70 do prawie 115 węzłów. Lądowanie i handling trochę mnie kosztowały, a za AVGAS zapłaciłem średnio ok. 12zł za litr - przy 5 zł za litr MOGASu to niezbyt konkurencyjna cena, ale i tak warto było zawrócić, a jeszcze lepiej byłoby zatankować te 30 litrów więcej nad Balatonem.

Po pozbyciu się resztek Euro, które oszczędziłem na tanich noclegach i jedzeniu, wystartowałem ponownie w kierunku Wrocławia. Tym razem wiatr wiał już zgodnie z prognozami, a ostatni sektor umilała mi pełnia księżyca i zakorkowana autostrada A4, wskazująca drogę do domu.

Zielona Socata wylądowała w swojej bazie o 23:15 czasu lokalnego, z ponad 2-godzinnym opóźnieniem, 60 litrami drogiego AVGASu na pokładzie i 2-osobową załogą, całą i zdrową."


Dziękujemy wszystkim za dotychczasowe zgłoszenia. Są one ważnym elementem budowania bezpieczeństwa lotniczego i umożliwiają uczenie się na błędach popełnianych przez innych. Doceniając trud włożony w napisanie artykułu, osoby, których teksty zostaną opublikowane na naszym portalu, będą honorowane specjalną koszulką „Aviation Safety Promoter”.



 

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus