Wszystkie dane mają charakter informacyjny i mogą służyć jedynie jako materiał dodatkowy do planowania lotu.
Każdą informację należy zweryfikować z aktualnym AIP Polska, właścicielem, bądź użytkownikiem lotniska.
dlapilota.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczanych przez osoby trzecie wiadomości, opinii i ogłoszeń.
dlapilota.pl zastrzega sobie prawo do usuwania zamieszczanych materiałów bez podania przyczyny.

Wielkie uznanie dla Pana Dyrektora planów rozwoju Muzeum.Dużo eksponatów stanowi świadectwo wielkości i doskonałości polskiej myśli konstruktorskiej. Jadnym z takich samolotów jest eksponowany M4P "Tarpan" o znakach rejestracyjnych SP-PAK.Mam zastrzeżenie do opisu na tabliczce informacyjnej dotyczącej tego samolotu min. o przyczynie zaprzestania produkcji tego samolotu, jak i braku informacji o wykorzystaniu zbudowanych dwóch egzemlaży - wspomnianego wyżej i drugiego o znakach SP-PAW.Ten brak prawdziwej informacji o właściwościach tego samolotu jak i przyczynie zaprzestania jego produkcji, spowoduje,że pójdzie w zapomnienie jedna z doskonalszych polskich konstrukcji, której charakterystyka lotna i zakres wykorzystania przewyższał by wiele współczesnych samolotów tego typu.Uniwersalność jego zastosowania w celach szkoleniowo-treningowych nie miał by równego w czasach obecnych.M4 był przeznaczony do szkolenia podstawowego, treningu i pełnej akrobacji jak i w wersji M4P przeznaczonej dodatkowo do treningu w lotach bez widoczności i trudnych warunkach - posiadając wyposażenie dodatkowe w elektryczny sztuczny horyzont, odleglościową żyrobusolę i radiokompas.W planach zespołu konstrukcyjnego w Mielcu była też wersja jednomiejscowa M4A do akrobacji wyczynowej.O zaletach tego samolotu przekonali się praktycznie członkowie kadry narodowej w akrobacji samolotowej,wykonując w 1965r loty treningowe na dostosowanych do akrobacji (usunięto m.in. drążek i siedzenie z pierwszej kabiny oraz wyłączono jeden ze zbiorników paliwa)egzemplażach SP-PAK (latali na nim; Stefan Studencki,Zbigniew Nowakowski i Edmund Mikołajczyk) oraz SP-PAW (latali na nim Stanisław i Ryszard Kasperkowie oraz Stanisław Ackerman).Na samolotach tych jako o wiele doskonalszych niż użytkowane w akrobacji dotychczas Zliny-26 "Super Kasper Akrobat", kadra miała latać na zbliżających się w 1965r Międzynarodowych Zawodach w Akrobacji Samolotowej w Łodzi.
Prędkość max.wynosiła 300km/h (dopuszczalna w nurkowaniu 450km/h,przelotowa 260km/h.Wszystko to na prototypowym silniku W.Narkiewicza WN-6B2, sześciocylindrowym płaskim, chłodzonym powietrzem o mocy startowej 185KM). Zawodnicy byli zachwyceni tym samolotem ze względu na nieosiągalną dla Zlinów-26 (silnik 105KM)możliwość wykonania 1,5 beczki sterowanej w pionie z szybkością obrotu podobną jak aktualny Z50L, z zachowaniem prędkości manewrowej po zakończeniu figury.Nie było by łatwo wygrać z polskimi akrobatami w Lodzi, zawodnikom rosyjskim (latajacymi na Jakach 18P)i czeskim czy niemieckim (na Zlinach ze 180-cio konnymi silnikami, którzy w tym czasie należeli do czołówki akrobacyjnej Swiata.Kiedy zbliżał się termin wylotu na zawody, nagle wystapiły trudności:tylko oblatywacze mogli te samoloty przetransportować, co nie stanowiło problemu bo na miejscu byli oblatywacze (Gołębiowski i Wasil). Wtedy z Warszawy przyszło nowe polecenie, że na tych samolotach ze względu na prototypowy silnik mogą latać tylko piloci posiadający licencję oblatywacza. A kiedy kierownik ekipy ppłk Jerzy Leszek (był Szefem Wyszkolenia AeroklubuPRL)zaczął załatwiać formalności by doświadczonym przecież pilotom akrobatom szybko "załatwić" uprawnienia ublatywaczy,to natychmiast przyszło polecenie wstrzymania wszelkich lotów na "Tarpanach".W efekcie wymazano nawet papierem ściernym znaki rejestracyjne i przekazano samoloty w teren. Uratowany od zniszczenia SP-PAK z nowo wymalowanymi znakami stoi w Muzeum, a SP-PAW niszczeje na postumencie gdzieś przed szkołą.Samoloty te techniczno - eksploatacyjnie jak i swoją wielozadaniowością,wyprzedzały daleko wszystkie latające nie tylko w Aeroklubach w Polsce ale także w pozostałych "zaprzyjaźnionych demokracjach socjalistycznych" na czele oczywiście z przodującym ZSRR.Okazało się, że samoloty tego typu "tylko" mogą robić Czesi - i to, a nie opisana na tabliczce w Muzeum informacja, że przyczyną oddania do lamusa "Tarpana" była niedoskonałość silnika prototypowego WN-6B.Polityka wyeliminowała technikę.Ze względu na likwidację samolotu "Tarpan" także prace dalsze nad silnikiem WN6Bzostały zaniechane, a wspaniałe biuro konstrukcyjne z Mielca zostało rozwiązane.